Białokosz'2013
Nov 5, 2013Public
Photo: Wyruszyliśmy z Lubosza piękną trasą wśród wczesnojesiennych pól krużgankami z zielonych jeszcze gałęzi drzew.
Photo: Po drodze minęliśmy leśniczówkę Lubosz. Na polach zieleniła się ozimina...
Photo: Na drzewach zielenił się zielony szlak. Jego staraliśmy się trzymać ze wszystkich sił.
Photo: Z moczarów i bagien wabiły nas leśne nimfy. Nie daliśmy się jednak skusić. Bardziej kusząca była perspektywa spożycia wykwintnego obiadu i znakomitych ciast w pałacowych komnatach w Białokoszy.
Photo: Wspięliśmy się na najwyższy szczyt (98 m n.p.m.), żeby na nim spożyć posiłek i nabrać energii na dalszą drogę. Wiał lekki wietrzyk, w powietrzu unosił się zapach sielanki.
Photo: Z troską zaopiekowaliśmy się tym, co mogłoby się zmarnować.
Photo: Zjadłszy ostatnie okruszki zeszliśmy ze szczytów, by podążyć dalej szlakiem.
Photo: Drogę przecinały nam strumienie. Dżentelmeni (zapowiedzeni w programie przez organizatorów) podawali nam pomocną dłoń.
Photo: W szklanej tafli jeziora odbijały się zielone jeszcze liście, przypominając nam, że lato się nie skończyło. Wietrzyk lekko marszczył toń jeziora.
Photo: Szlak biegł wokół jeziora, klucząć między zaroślami, a my za nim, nie spuszczając go z czujnego oka.
Photo: Ktoś jednak wyraźnie czyhał na nasze życie. Pod nogi rzuciły się nam kłody. Jednak zachęcając się nawzajem pokonaliśmy je...
Photo: ...ogromnym wysiłkiem pod czujnym okiem towarzyszy.
Photo: Nagle zrobiło się straszno i mroczno. Doszły do nas wieści, że w gąszczach czaili się piraci z Pobierowa, którzy podążali za nami, żeby nas łupić i grabić. Powiało grozą. Musieliśmy się uzbroić. Nie brakło wśród nas odważnych.
Photo: Pokonawszy strach i przeprawiwszy się przez gąszcza wyszliśmy na prostą.
Photo: Pałac w Białokoszy ugościł nas po królewsku. Stosownie ubrani zasiedliśmy do przedobiedniej kawy.
Photo: Popijając kawę, czekaliśmy na kolejne porcje przyjemnności. Ani nam w głowach byli piraci.
Photo: Bawiliśmy się radośnie huśtając na huśtawkach...
Photo: ...i grając w krykieta.
Photo: Prowadziliśmy przy stołach wesołe pogawędki...
Photo: Ale ONI nie zasypiali gruszek w popiele. Nadpłynęli swoim pirackim okrętem mając na pokładzie straszną kaczkę Katastrofę.
Photo: I dali popis, aż nam poszło w pięty zaśpiewawszy swoją groźną piracką piosenkę o piratach z Pobierowa. Na koniec kazali się sowicie wynagrodzić. Zebrali od nas oklaski i...
Photo: ...odpłynęli w mglistą dal usatysfakcjonowani takim lupem.
Photo: W herszcie piratów rozpoznano Wielkiego Navigatora (patrz: Góry Kaczawskie i Rudawy Janowickie), który zszedł na złą drogę porzuciwszy góry dla morza.
Photo: Aż przyszedł czas, że musieliśmy pożegnać gościnne progi pałacu w Białokoszy i dać się odwieźć panu Arturowi do domu.