Pewnego razu na Ukrainie - Połoninami na Pikuj 02-08.08.2013
Dec 14, 2015Public
Photo: Nastał czas kolejnej wyprawy. Przeobrażam się z Pana Andrzeja w ecowarriora i wraz z Kamką i Grzesiem ruszam na Ukrainę.
Do Zawiercia towarzyszy nam, świeżo poznany, Tomek z dziewczyną, który pochłaniając kolejne ilości gorzały tłumaczy, że właśnie stara się zniwelować stres ostatniego tygodnia, gdyż jego obecny szef prawdopodobnie jest „kosmitą” oczekując od pracowników nieziemskich rzeczy w kosmicznych terminach i za nieludzką zapłatę.
Photo: Po opuszczeniu przedziału przez współtowarzyszy podróży pogrążamy się w prasie i medytacji.
Photo: Niebawem poznajemy spokojnego, ułożonego Wojtka. Mijamy Kielce i w końcu ktoś stwierdza:
 - No to Przemyśl coraz bliżej. A Ty Wojtek dokąd zmierzasz?
 - Do Chełmu. Ile jeszcze stacji? Bo widzę, że macie rozkład.
 - Yyyyyyy, eeeee, na naszym rozkładzie nie ma Chełmu...
Na twarzy Wojtka momentalnie tworzą się charakterystyczne zmarszczki zwiastujące niepokój. Wszystko przeradza się w panikę gdy przypominamy sobie, że niedawno część składów została odłączana :D
Photo: Przed chwilą konduktor sprawdzał bilety więc radzimy by za nim pobiegł i upewnił się co do zaistniałej sytuacji. 
(zdjęcie Grzesia)
Photo: Wojtek wraca rozgorączkowany, z wyrazem twarzy wskazującym lekkie nadciśnienie:
 - Mój skład został odłączony! Dlaczego nikt mnie o tym nie poinformował?! Przecież przed chwilą sprawdzał bilet, widział co na nim pisze!

Łączymy się w dramacie z współtowarzyszem podróży, radzimy co począć dalej i dochodzimy do wniosku, że najlepiej jakby wysiadł dwie stacje dalej, podjechał kawałek autobusem i złapał stopa bądź zadzwonił po kogoś bliskiego. Tak też czyni.
Photo: W Przemyślu meldujemy się około 24. Spokojnie spacerując podziwiamy architekturę i wystrój dworca kolejowego.
Elewacja zewnętrzna przemyskiego dworca, a także ściany w środku zyskały pierwotną kolorystykę. 
W głownej sali można podziwiać malowidła Mariana Strońskiego, Feliksa Wygrzywalskiego i Jana Talagi.
Photo: Dawniej w korytarzach często można było wyczuć nieprzyjemne zapachy. Obecnie zostały odrestaurowane z taką samą pieczołowitością, jak inne pomieszczenia.
Co ciekawe, w korytarzach można zauważyć drewniane żyrandole.
Photo: Zabytkowy dworzec został wybudowany w latach 1859–1860, otwarty 4 listopada 1860, przebudowany w 1895 roku w stylu neobarokowym. Gruntownie remontowany w 1922 i 1959, częściowo przebudowany w 1966, ponownie remontowany w latach 1988–1995. W latach 2010-2012 dworzec kosztem ok. 25 mln zł przeszedł gruntowny remont, a przy nadzorze konserwatora zabytków przywrócono wygląd sprzed ponad 100 lat.
Dworzec jest (obok tarnowskiego) jedną z najokazalszych budowli na linii kolejowej łączącej Kraków ze Lwowem (dawna Kolej galicyjska im. Karola Ludwika).
(zdjęcie Grzesia)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Przemy%C5%9Bl_G%C5%82%C3%B3wny
Photo: Przyjemności architektoniczne pobudzają kubki smakowe w związku z czym udajemy się na poszukiwanie lokalu umożliwiającego inwestycję w siebie.
Photo: Z pomocą miejscowej młodzieży docieramy do całodobowej pizzerii, gdzie niebawem zjednujemy sobie sympatię stałych bywalców.
Photo: Pierwszy busik miał ruszyć do Medyki ok 05:20. 
Skutkiem nieplanowanego opóźnienia częściowo się przespałem, następnie pograliśmy w piłkę, by ostatecznie ok 07 ruszyć w dalszą podróż.
Photo: Medyka - bazar jest w trakcie rozkładania, my natomiast przemieszczamy się ku przejściu granicznemu.
Photo: Przechodzimy granicę w tempie ekspresowym i  łapiąc pierwszą możliwą marszrutkę podjeżdżamy do Mościsk (Мостиська).
Photo: Następnie przesiadamy się do marszrutki zmierzającej do Samboru (Самбір).
Photo: Jest młoda godzina ale skwarno jak diabli. Na pylistym placu przystanku autobusowego orientujemy się o której mamy kolejne połączenie, po czym w tumanie kurzu wjeżdżających i odjeżdżających marszrutek zmierzamy do najbliższej knajpki.
Photo: Sambor (Самбір) to XIII - wieczne miasto założone przez wojewodę krakowskiego na prawie magdeburskim.
 Od XV w. aż do rozbiorów, Sambor był miejscem, w którym zbierały się szlacheckie sądy grodzkie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sambor_%28miasto%29
Photo: Lokując się do jednej z pobliskich knajpek spokojnie obserwujemy miejscowe życie.
Photo: Zamawiamy po piwku, kawie i czekamy na jadło.
(zdjęcie Grzesia)
Photo: Czas płynie niespiesznie. I dobrze, nic nas nie goni a dzień piękny.
Photo: Osuszamy kolejne piwko, odganiamy natrętne cyganiątko i z smakiem spożywamy miejscowe rarytasy.
Photo: Sambor (Самбір) - mam wrażenie, że każdy tu na coś czeka. Jednak jest to czynione w sposób znacznie spokojniejszy aniżeli u nas. Tutaj społeczeństwo wydaję się jakby pogodzone ze swym losem.
Photo: Sambor (Самбір)
Photo: Sambor (Самбір)
Photo: Wsiadamy do ledwie trzymającego się autobusu i ku nieszczęściu jakiejś drużki zmierzającej na weselną biesiadę udajemy się na tył pojazdu.  Oczywiście zahaczam statywem o misternie ułożoną fryzurę białogłowej. Niesie się za mną pisk, groźby i pomsty do nieba.
(zdjęcie Grzesia)